O znachorce oraz kobylaku , który leczy biegunkę oraz zaparcia
Kobylak -koński szczaw dostałem od 99-letniej Żydówki , która była znachorką. Wczoraj sprzątając szafkę kuchenną natrafiłem na słoik tego kobylaka, który przypomniał mi mojego darczyńcę. Ona cale swoje życie pracowała na tej samej roli . Wpierw przed wojną u dziedzica, w wojnę pod niemieckim okupantem, po wojnie w PGR, po bandyckiej transformacji w Polsce po 1989 r. znowu pod prywaciarzem….tym samym historia zatoczyła koło. Jako młodą dziewczynę zbił ją batem dziedzic jadący na koniu, który dokonywał wizytacji swego majątku za to, że za wolno pracowała. Po wojnie były dziedzic zachorował na raka i przyplątało się do niego zapalenie płuc . Ponieważ na wiosce była jedyną osobą , która stawiała bańki, zwrócił się do niej o pomoc . Jako znachorka nie odmówiła, lecz z dumą dodała , iż na jego pogrzeb nie poszła. Do końca miała bardzo bystry umysł i była wyjątkowo sprawna i samodzielna jak na swój wiek. Gotowała obiady dla swojego syna , sprzątała. Chciała dożyć 100 lat , lecz to ...
https://www.youtube.com/watch?v=iR1WjzQakpc
Mój przyjaciel , znany bloger Andrzej Szubert poinformowany o tym tak to wyjaśnił : u Żydów jest takie przysłowie – cużem ci zrobił dobrego, że mnie nienawidzisz. Tak więc reakcja Gwardysa wpisuje się w to przysłowie. Przypuszczam, że jego urażona duma, że goj mu pomaga, miała na to wpływ.
Zgadzam się z Andrzejem . Wniosek z tego taki : uważaj komu pomagasz, byś później nie żałował swojego dobrego serca i czynu.
PS. co charakterystyczne Facebook usunął mi min. ten post z mojego konta, pozbawiając mnie tym samym , bezrozumną administracyjną decyzją gwarancji bezpieczeństwa ze strony tego człowieka polegającej na upublicznienie tej sprawy. W tej kwestii prowadzę z FB pertraktacje-o ich wynikach poinformuję.